Wyplute gumy do żucia turystyczną atrakcją

 

Ojczyzną współczesnej gumy do żucia jest USA. To tam bowiem w XIX wieku wynaleziono ją w takiej formie, w jakiej znamy ją dzisiaj. Jeśli więc gdziekolwiek wyplute gumy do żucia mogłyby się stać atrakcją turystyczną, to przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych. Tak też właśnie jest w dwóch amerykańskich miastach – kalifornisjkim San Luis Obsipo oraz w Seattle.

 

Bubblegum Alley, San Luis Obispo

gumy do żucia
fot. two21/Flickr

Znajdująca się w Kalifornii Bubblegum Alley to wąska uliczka, której obie boczne ściany w całości pokryte są grubą warstwą setek tysięcy przeżutych gum. Zaczęły się one tam pojawiać pod koniec lat 50. XX w., ale nikt tak naprawdę nie wie, kto zainicjował ich przyklejanie, ani dlaczego. Ze względu na protesty okolicznych sklepikarzy, którzy uważali, że miejsce to jest niehigieniczne i nieestetyczne, lokalne władze w latach 70. całkowicie oczyściły ściany. Gumy szybko jednak powróciły na swoje miejsce i od tamtego czasu ich liczba stale rośnie, ponieważ alejka stała się największą atrakcją miasta San Luis Obispo i co roku odwiedzają ją rzesze turystów, którzy doklejają do ścian kolejne gumy.

gumy do żucia
fot. jessica wilson {jek in the box}/Flickr

wyplute-gumy-do-zucia-3
fot. brianazimmers/Flickr

wyplute-gumy-do-zucia-4
fot. kellinahandbasket/Flickr

 

Gum Wall, Seattle


fot. Arel Maurer/Flickr

Gum Wall, czyli obklejona wyplutymi gumami ściana jednego z awangardowych teatrów w Seattle, ma nieco krótszą historię niż kalifornijska Bubblegum Alley. Pierwsze gumy pojawiły się tu na początku lat 90. XX w., kiedy to ponoć teatralni widzowie, znudzeni oczekiwaniem w kolejkach pod kasą biletową, zaczęli przyklejać gumy do ścian. Władze teatru na początku próbowały walczyć z tym procederem, ale wobec jego rosnącej popularności ostatecznie skapitulowały, zaś w 1999 r. Gum Wall uznano oficjalną atrakcją turystyczną.

wyplute-gumy-do-zucia-6
fot. Foxtongue/Flickr

wyplute-gumy-do-zucia-7
fot. Foxtongue/Flickr

gumy do żucia
fot. Foxtongue/Flickr