Kilkusetletnie roboty, które nadal działają

 


fot. via 3trinity.hk 

Koncepcja humanoidalnych robotów znana jest już od czasów starożytnych. Pierwsze wzmianki o tego rodzaju mechanicznych urządzeniach znaleźć można w chińskim traktacie filozoficznym Liezi, który powstał w III w. p.n.e. Z kolei w I w. n.e. przypominający człowieka automat został zaprojektowany przez greckiego wynalazcę Herona z Aleksandrii. Za ojca robotyki uznaje się jednak al-Jazariego - arabskiego geniusza, który był tak samo wszechstronnie i tak samo wybitnie utalentowany jak Leonardo da Vinci (który również projektował automaty i roboty), ale żył od słynnego Włocha 300 lat wcześniej, czyli na przełomie XII i XIII wieku. Jest on m.in. twórcą pierwszej na świecie bramy automatycznej, a także wielu innych mechanicznych urządzeń oraz humanoidalnych robotów. Pośród tych ostatnich znaleźć można np. kelnera, którego funkcją było nalewanie napojów, a także czteroosobowy zespół muzyczny.

Choć żadne z urządzeń al-Jazeriego nie zachowało się do naszych czasów, to są jednak inne przykłady kilkusetletnich robotów, które w dalszym ciągu są w pełni sprawne. Jednym z nich jest mechaniczny mnich, który został wykonany ok. 1562 r. przez hiszpańskiego zegarmistrza Juanelo Turriano na zamówienie króla Hiszpanii Filipa II. Okoliczności powstania tego robota były takie, że 17-letni syn monarchy i zarazem dziedzic tronu uległ poważnemu wypadkowi, w wyniku którego doznał obrażeń głowy zagrażających jego życiu. Król w swoich modlitwach przysiągł wtedy Bogu, że jeśli ten sprawi cud i ocali jego syna, to on się odwdzięczy innym cudem. I tak też się stało. Młodzieniec wyzdrowiał, a królewski cud przybrał postać misternie skonstruowanego, automatycznego mnicha, który sam chodził, bił się w pierś i wymachiwał krzyżem. A własciwie robi to nadal, ponieważ znajduje się obecnie w zbiorach muzeum Smithsonian w Waszyngtonie i jest sprawny do dzisiaj. Oto on.

Innym ciekawym przykładem starych, ale ciągle działających robotów są trzy mechaniczne lalki wykonane w latach 1768-1774 przez szwajcarskiego zegarmistrza Pierre’a Jaqueta-Droza i jego syna Henri-Louisa. Były one elementem swoistej kampanii reklamowej promojącej zegarki Jaqueta-Droza i jako takie były obwożone po całej Europie i pokazywane przedstawicielom arystokracji. Każda z lalek obdarzona jest inną umiejętnością. Rysownik potrafi narysować cztery różne rysunki (portret Ludwika XV, królewską parę, psa oraz Amora powożącego rydwan ciągnięty przez motyla), pisarz potrafi napisać każdy tekst nieprzekraczający 40 znaków, natomiast organistka gra na organach. Wszystkie trzy lalki znajdują się w Muzeum Sztuki i Historii w szwajcarskim mieście Neuchâtel.